środa, 31 lipca 2013

Rozdział 10

Siedziałem w swojej sali i rozmyślałem o tym wszystkim co się stało. Obwiniałem się, że przez moją głupotę Darlene mało nie umarła. Przez wszystkie te myśli narastała we mnie złość.
Stałem przy oknie i przyglądałem się wszystkim ludziom. Wśród nich zauważyłem parę zakochanych. Szli razem, ale było widać, że coś ich męczy. Zaczęli się kłócić. Chyba nie obchodziło ich to, ze wszyscy to widzą. Ten chłopak musiał zrobić coś strasznego skoro dziewczyna tak na niego krzyczała. Uśmiechnąłem się pod nosem, w końcu widać, że dziewczyna wie o co walczy. ale po chwili głupawy uśmieszek zszedł z mojej twarzy. On podniósł rękę i uderzył ją. Upadła na ziemię a z jej nosa poleciała krew. Pomógł jej wstać i chciał przytulić ją i przeprosić. Mimo tego ona odepchnęła go i poszła zupełnie w inną stronę niż on.

Brzmi trochę jak scena z filmu, ale widziałem to na własne oczy.
-Straszne nie?-usłyszałem głos i aż podskoczyłem
-No trochę...
-Niektórzy ludzie po prostu nie są stworzeni by kochać...
-Co masz na myśli?
-Mówią, że kochają a później robią coś by zranić. Krzywdzą. Wyrzucają wszystkie uczucia na moment, ale one już nie wracają...
Zdenerwowałem się.
-Jak możesz mi to teraz mówić?!-odwróciłem się i złapałem nieznajomego za koszulkę
-Mogę, bo własnie po to tu jestem-uśmiechnął się szyderczo pomocnik Steven'a
-Wyjdź stąd! I nigdy nie wracaj!-uderzyłem go w twarz
-No dawaj uderz mocniej przecież wiem jak tego chcesz. A może sam siebie powinieneś tak uderzyć? To przez Ciebie Darlene leży nieprzytomna w łóżku.
-Nic już nie mów! Ja... Po prostu wyjdź.-odwróciłem się i zacisnąłem oczy, żeby nie pozwolić moim łzom wyjść na zewnątrz gdy on tu będzie. Widziałem w szybie jak wychodzi z sali z triumfem na twarzy.


-Niall coś nie tak?
Usłyszałem cichy głos za mną. To nie mogła być prawda.
-Ja po prostu...Darlene!-podbiegłem do niej i złapałem na ręce-o mój boże to Ty obudziłaś się! Nawet nie wiesz jak się cieszę!

-Niall ona się nie obudziła. To ty zasnąłeś.
-Co? Ale jak to?-zapłakałem.
-Lepiej mi powiedz co się stało z Twoją ręką...
-Był tu jeden z gości Steven'a...
-Zrobił Ci coś?-zapytał zdenerwowany Lou
-Nie nic ja zrobiłem jemu...
-Co?!
-Obiłem mu gębę.
-Czemu?
-Należało mu się. I nie wiem czy nie powinienem zrobić tego mocniej.
-Dobra stary połóż się odetchnij. Ja muszę uciekać siedziałem tu już dobre dwie godziny. Trzymaj się jutro wpadnę.
-Okej narazie.
Nie mogłem leżeć bezczynnie i nic nie robić. Musiałem wstać. Wszyscy już wiedzieli, że czasami muszę robić spacerki do sali numer 9, więc nikt mnie nie zatrzymywał jak wyszedłem ze swojej sali i szedłem spokojnie.
Wszedłem do środka a moje oczy po raz kolejny tego dnia się zaszkliły.
-Darlene ja tak bardzo Cię przepraszam...Nie pozwolę Cię skrzywdzić. Nikomu. I ja sam będę uważał.
Odpowiedziała mi tylko cisza.
-I'll stand by you
I'll stand by you
Won't let nobody hurt you
I'll stand by you-zaśpiewałem i zapłakałem.
-Och why you look so sad?
Tears are in your eyes
Come on and come to me now.
Don't be ashamed to cry
Let me see you through
'cause I've seen the dark side to
When the night falls on you
You don't know what to do
Nothing you confess
could meka me love you mess-usłyszałem ciche słowa
-I'll stand by you
I'll stand by you
Won't let nobody hurt you
-I'll stand by you-dokończyliśmy razem a ja rozpłakałem się jak dziecko.


-Nie płacz już.-powiedziałam najwyraźniej jak się dało.
-Ale ja...po prostu nie mogę.
-So if you're mad, get mad
don't hold it all inside
come on and talk to me now
Hey, what you got to hide?
I get angry too
Well I'm a lot like you
When you're standing at the crossroads
And don't know which path to choose
Lat me come along
'cause even if you're wrong-zaśpiewałam dalej
-I'll stand by you
I'll stand by you
Won't let nobody hurt you
I'll stand by you
Take me in, into your darkest hour
and I'll never desert you
-I'll stand by you...-zaśpiewaliśmy razem i poczułam jak po moich jak i Niall'a policzkach płyną łzy.

Usłyszałam oklaski.
-Brawo. Pięknie wam to wyszło-powiedział ktoś pociągając nosem. Nie znałam tej osoby. Miała dość wysoki głos, choć wyczułam, ze to chłopak.
-Lou co ty tu robisz?
-Zapomniałem wejść do Darlene więc zdecydowałem się wrócić do sali i zobaczyć co u niej, ale widzę, ze mnie wyprzedziłeś.
-No tak troszkę-zaśmiał się wycierając oczy.
-Don't be ashamed to cry-usłyszałam głos Louisa.-Słuchaj rad swojej dziewczyny. Każdy ma uczucia i każdy może je okazywać.
-Taa dzięki za radę, ale lepiej pójdę po pielęgniarkę, żeby przyszła i zbadała Dar.
-Nie trzeba usłyszałem jak śpiewacie i poszedłem już dawno. Biedna tak się rozpłakała, ze zmoczyła sobie całą górę od fartucha...
-Moi drodzy to było wspaniałe-powiedziała zapłakana pielęgniarka wchodząc do sali.-Nigdy nie widziałam czegoś równie pięknego i romantycznego.
-Dziękujemy bardzo...
-Cały personel zszedł się tutaj, żeby posłuchać.
-Cały?!-zapytaliśmy równocześnie
-Calutki-zaśmiał się Lou i otworzył drzwi szeroko.
-Ordynator odchodzi od zmysłów, bo wszyscy stwierdzili, że już się nie obudzisz i chcieliśmy jakoś uświadomić z tą myślą pani chłopaka...A tu takie rzeczy się dzieją!
-Nie pozwoliłbym jej odłączyć-Niall spoważniał
-Ale ja się obudziłam i nawet nie było takiej potrzeby.
-I tak bym nie pozwolił!
-Niall uspokój się!
-Przepraszam poniosło mnie. Za dużo emocji na jeden dzień...
-Bardzo rzadko się zdarza, że do życia przywraca głos ukochanej osoby. Bardzo rzadko.
-A więc jestem szczęściarą-uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka.
-Przepraszam...-usłyszałam głos innej pielęgniarki
-Coś się stało?-zapytałam
-Nie tylko... Czy moglibyście jeszcze raz zaśpiewać? prosimy...
-Co ty na to ukochana osobo?
-Z największą przyjemnością.


Zaśpiewaliśmy ponownie. Wszyscy płakali przyszło nawet kilkoro pacjentów. Nie wiedziałem, ze to, ze śpiewam i to jeszcze w duecie wywoła kiedykolwiek takie emocje.
Byłem szczęśliwy. I nie mogę uwierzyć, że to tylko dzięki mojemu głosowi Darlene się obudziła i jest ze mną tutaj znowu.
Nie zniszczę tego więcej. Obiecuję Darlene.I'll never desert you...

___________________________________________________________________________
A więc 10 rozdział za nami jestem taka szczęśliwa, że udało mi się dotrwać... Dziękuję bardzo wszystkim czytającym a szczególnie Oliwii Horan, bo jej komentarz pojawia się praktycznie pod każdym rozdziałem. No i oczywiście dziękuję Louise, która nie komentuje ale czyta moje opowiadanie. Oczywiście nie mogę zapomnieć o Marcie, która dopiero zaczęła czytać :) Dobra nie rozpisuję się dalej. Naprawdę cieszę się, ze dotarłam już tak daleko. Powtórzę to naprawdę cieszę się, ze ktokolwiek czyta te moje wypociny. Kocham Was :*
P.S. Tekst piosenki w tym rozdziale to "I'll stand by you" Fifth harmony :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz