wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 9

Przyjechałem wcześniej niż się umówiliśmy. Miałem nadzieję, że nic się z tego powodu nie stanie. Zapukałem do drzwi. Nikt nie odpowiadał. Lekko pchnąłem drzwi i wszedłem do środka. Było cicho. Aż za cicho. W środku było czysto. Nic nie wskazywało, ze ktokolwiek niechciany tu był. Wszedłem na górę i zajrzałem do sypialni. Łóżko było jeszcze nie pościelone.
-Musieli niedawno wstać.-powiedziałem do siebie i wyszedłem szybkim krokiem z pokoju.
Przeszukałem cały dom i nic nie znalazłem. Przechodząc po raz któryś z kolei zobaczyłem otwarte drzwi prowadzące do ogrodu. Wyszedłem i zamurowało mnie. Na ziemi leżał Niall przytulający do siebie jak mniemam Darlene. Byli cali mokrzy. 
Podszedłem i zbadałem puls Niall'a. Czulem go, czyli żył.
-Niall stary. Hej Niall. Słyszysz mnie?-zero reakcji.
Miałem nadzieję, że z dziewczyną będzie lepiej. Podszedłem i zbadałem jej puls. Był ledwie wyczuwalny. Ale był i to się liczyło.

Nie zastanawiałem się tylko wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem na pogotowie. Po 5 minutach już byliśmy w drodze do szpitala.
Cholernie trzęsły mi się ręce. Nic nie mogłem trzymać,bo mi wypadało. W końcu pielęgniarka podała mi proszki na uspokojenie i jakoś poszło.

W końcu dotarliśmy na miejsce. Myślałem, że zejdę im w karetce przez te nerwy.
Darlene zabrali na OIOM. Niall'a zresztą też, bo nie wiedzieli co się im stało. Nikt nie wiedział.
Po upływie około 20 minut pielęgniarki wiozły parę do sali. Zrobili to, czego się obawiałem. Rozdzielili ich. Niall poszedł do sali numer 5 a Dar do 9.
Było pewne, że Niall jak tylko się obudzi i nie zobaczy jej to nawet jak będzie miał zakaz to wstanie i do niej pójdzie.
Byłem cały czas przy nich. Raz w jednej sali raz w drugiej. Musiało to zabawnie wyglądać, jak co 30 minut zmieniałem salę. Ale nie mogłem inaczej. Chciałem być przy obojgu w razie gdyby się obudzili.
Minęło sporo czasu a ja dalej trwałem na szpitalnym krzesełku. W końcu rozsiadłem się wygodnie i po chwili zasnąłem.


Chciałem otworzyć oczy. Było mi trudno. Nie wiedziałem co się dookoła mnie dzieje. Uchyliłem powieki a moje oczy poraziło białe światło. Zamknąłem je szybko z powrotem.
Po chwili otworzyłem je ponownie. Tym razem zdecydowanie. Rozejrzałem się dookoła i nie wierzyłem własnym oczom. Byłem w szpitalu. Usłyszałem czyjś równy oddech. Odwróciłem głowę i zobaczyłem mojego przyjaciela.
-Będę Ci dłużny do końca życia-wyszeptałem i zaszlochałem cicho.
-No dobra ale nie musisz mi się tu rozklejać...
-Ja się nie rozklejam. Tylko wycieram oczy...
-Nazywaj to jak chcesz. Jak się czujesz?
-Może być lepiej...
-Nie dziwię się.gdybym nie przyjechał wcześniej to pewnie oboje leżelibyście martwi koło basenu.
-Jak długo już tu jesteśmy?
-Już dobre trzynaście godzin.
-Czyli, że jest godzina...?
-23.18 dokładnie. A nie już 19.
-Czyli dobre czternaście godzin nic nie kontaktowałem...
-No niestety.
Zapadła chwila ciszy, którą przerwałem ze zdenerwowaniem w głosie.
-Gdzie Darlene?!
-W sali numer 9 spokojnie.
-Jak mam być spokojny skoro to wszystko moja wina? Czy ona żyje?
-Żyje i jej stan jest już stabilny.
-Już?
-Ech...Jak pogotowie przyjechało jej puls był niemal nie wyczuwalny.
-O matko co ja zrobiłem...-rozpłakałem się
-Niall stary już dobrze. Nie masz się o co martwić. Poczekaj pójde do pielęgniarki i powiem, ze się obudziłeś.
-Dobra idź.
Nie mogłem sobie wybaczyć tego, co zrobiłem. Mogłem jej najpierw posłuchać. Zachowałem się jak skończony idiota. Ale przysięgam, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu.
Dobra chyba pora wstać i iść do sali Darlene. Muszę zobaczyć co z nią. Boję się.


Słyszałam jakieś szepty na sali. Chciałam wstać lub chociaż otworzyć oczy, ale nie byłam w stanie tego zrobić. Miałam wrażenie, że coś mnie przygniata do łóżka i na siłę trzyma powieki.
W pewnym momencie usłyszałam kroki i to, że ktoś otwiera drzwi do mojej sali. Przestraszyłam się. Nie wiedziałam kto to może być. Może jakaś pielęgniarką? A może to sprzątaczka?
Ta osoba zbliżała się, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Nagle usłyszałam głos.
-Darlene wybaczysz mi to kiedyś? Jestem debilem, wiem to. Ale obiecuję, że już nigdy więcej nie zrobię nic bez wiedzy na ten temat. Ob...
-Niall Horan? Czemu pan nie jest w swojej sali? Proszę szybko wracać.
-Ale ja chciałem tylko.
-Nie obchodzi mnie co pan chciał. Proszę wrócić do swojej sali.
Po chwili znowu zapadła cisza. Zaczęłam rozmyślać.

Jest osobą, która odpisuje na moje sms'y o każdej porze. Odbiera moje telefony w środku nocy i najzwyczajniej w świecie słucha, dopóki nie wyrzucę z siebie wszystkiego. Jest gotowy zerwać się z łóżka o szóstej nad ranem i przybiec do mnie po ulicy skutej lodem, bo potrzebuję się komuś wyżalić. Wie kiedy potrzebuję jego rady a kiedy obecności i milczenia. Jest przy mnie bezustannie. Nie odejdzie przy najbliższej okazji, z mocniejszym podmuchem wiatru. Wiecie kto to? Tak to właśnie Niall. Mój chłopak, podkreślę to zdanie MÓJ CHŁOPAK. Bo on zawsze jest był i będzie.
Kocham Cię Niall.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz