poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 3

Miałem nadzieję, że Darlene nie będzie mi miała za złe, że wyszedłem tak bez pożegnania, ale nie mogłem siedzieć tam u niej i spokojnie pić herbatę że świadomością, że coś przed nią ukrywam.Szybko złapałem kartkę i napisałem niedługą wiadomość po czym wyszedłem. W duchu prosiłem, żeby Darlene wróciła dopiero jak będę dość daleko od jej domu. Było mi ciężko żyć z tą świadomością, że ona zna praktycznie tylko moje imię. Tak bardzo chciałem opowiedzieć jej wszystko ale nie mogłem. Gdybym jej powiedział to ona odrzuciłaby mnie. Nie chciałaby mnie znać a co dopiero ze mną rozmawiać.Na szczęście mieszkam nie daleko więc na miejscu byłem po 5 minutach. Zrzuciłem buty i położyłem się na kanapie przed telewizorem. Już miałem zasypiać przez nudne wiadomości, gdy ożywił mnie dźwięk sms-a. "hej jak tam? xx" był to sms od Darlene. No tak ona nie wiedziała, że to ja jestem tym bulletproof. Choć zapewne się domyślała po tym, co powiedziałem w szkole.
"właśnie zasypiam przed telewizorem a tam? xx"
"no ja coś w podobie"-odpisała mi. Po chwili dostałem drugiego sms-a: "niall boję się..."
"czemu coś nie tak?"napisałem i już zakładałem buty na nogi.
"do mojego mieszkania próbują wejść jacyś mężczyźni... Nie znam ich."
"nie ruszaj się z tamtąd gdzie siedzisz!" Pognałem w stronę samochodu. Nie obchodziło mnie to, że mam do niej kilka minut, samochodem było szybciej.

Na głowę założyłem jeszcze ulubionego full capa i uruchomiłem silnik. Z piskiem opon odjechałem spod domu. Jechałem szybko nie przejmowałem się teraz niczym. Wysiadłem ze swojego Land Rovera i podszedłem do domu Darlene. Usłyszałem krzyki. "znaleźli ją"-pomyślałem i wbiegłem po schodach na górę.
-zostawcie ją!-krzyknąłem
-oo bohater przybył na ratunek?
-odsun się od niej!
-tak bardzo Ci na niej zależy? Weź ją sobie jest nic nie warta.-popchnął Dar w moją stronę.

Dziewczyna przestraszona patrzyła na mnie. Na jej policzkach były widoczne ślady łez, ale moja uwagę przykuł inny szczegół. Czułem jak gromadzi się we mnie złość.

~Darlene~

Patrzyłam na niego a on na mnie. Nagle jego oczy stały się szafirowe. Widziałam, że jest wściekły i nawet podejrzewałam czemu. Nagle rzucił się na jednego z mężczyzn i zaczął okładać go pięściami. Tamten upadł na ziemię a Niall nie przestawał go bić. Drugi z nich chciał pomóc ale podzielił los pierwszego. Niall nie miał teraz litości.
-jak śmiałeś! Nie miałeś prawa podnieść mi nią ręki! Zabije was obiecuje, że was teraz tutaj zabije!
-Niall nie!-krzyknęłam a on odwrócił głowę.

Podszedł do mnie. Przestraszyłam się, bo dalej miał ciemne oczy. Jego ręce były czerwone. Podejrzewałam, że od krwi. Bałam się go takiego.
-chodźmy stąd-powiedział i wyszliśmy z domu.
-gdzie idziemy?
-pójdziemy do mnie tam będziesz bezpieczna.
-a nie będę przeszkadzać?
-ty? Nigdy.
Mówił krótkie zdania, ale na temat. Obawiałam się jego reakcji ale zapytałam:
-a tak właściwie to skąd wiedziałeś, że ktoś u mnie jest?
Milczał. Cisza robiła się coraz głębsza. Podszedł do mnie, zakrył moje usta ręką i powiedział:
-jestem inny. Bardziej niebezpieczny.
-i to stąd wiedziałeś, co się dzieje?-powiedzi​ałam gdy poluźnił uścisk
-już Ci powiedziałem jestem inny. Nie pytaj o więcej dowiesz się z czasem.

O nic więcej nie pytałam wsiadłam do samochodu i patrzyłam przed siebie.
-bardzo Cię boli?-zapytał po chwili
-co? A nie tylko trochę- i dotknęłam policzka po czym syknęłam z bólu. Bolało ale nie chciałam mu robić problemu. Zauważyłam, że jego oczy odzyskały swój normalny kolor zaryzykowałam:
-powiesz mi w końcu skąd wiedziałeś?
On nic nie powiedział tylko wyjął telefon i pokazał mi wiadomość, która wyslalam jakieś 20 minut temu. Moje oczy stały się wielkie jak 5 złotych. Spojrzałam na niego.
-ale jak to...

On tylko patrzył na mnie i nic nie mówił.
_________________________________________________________________
Wybaczcie, że ten rozdział taki krótki... Inne postaram się pisać dłuższe Kocham was :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz