Siedząc tak w samochodzie i czekając aż ktoś przyjedzie nam na pomoc Darlene zasnęła. Przyglądałem się jej. Nie wiem czemu to robię, nie panuję nad tym. Może to dlatego, że gdy widzę jak śpi spokojnie w moich ramionach wiem, że jest bezpieczna.
Położyłem się tak, żeby Dar się nie obudziła. Objąłem ją ramieniem a ona przytuliła się do mnie.
Mój mały smerf się do mnie przytulił! Byłem taki szczęśliwy. Starałem się to wszystko ogarnąć, ale nie do końca mi wychodziło. W pewnym momencie usłyszałem cichutki głosik:
-Niall
-coś nie tak?
-nie...ja tylko chce o coś zapytać.
-pytaj śmiało.
-czy to przypadek, że się spotkaliśmy?
-nie mam pojęcia-zawachałem się
-wiesz ja tak sobie często myślę, że to wszystko los już dawno dla nas przygotował-uśmiechnęła się
~Darlene~
-dla...nas?-zapytał niepewnie
-pewnie, że dla nas a dla kogo innego?
-no bo... Już nic smerfie
-nie mów tak na mnie! Ja zacznę tak mówić na Ciebie.
-jestem wyższy od Ciebię
-ale jak na swój wiek to jesteś mały-wystawiłam język
-cicho nikt nie wie ile mam lat
-ja wiem i to wystarczy.
-nie wystarczy, bo nikt Ci nie uwierzy-zaczął mnie łaskotać
-Niall przestań! Nie lubię łaskotek
-ale słodko marszczysz nos-cmoknął mnie
-weź skończ to nie prawda-powiedziałam resztką sił
-może prawda może nie...
-prawda prawda nie myśl sobie-zaśmiałam się-ej kto to?
-nie mam pojęcia. Poczekaj sprawdze.
Wyszedł z samochodu. Po chwili wrócił zadowolony.
-możemy jechać dalej mamy tamto koło.
-wspaniale- aż klasnęłam w dłonie-czyli mogę już złożyć fotele?
-hm... No wiesz te rozłożone fotele mogą się jeszcze trochę przydać-przeczesał włosy palcami.
-niby do czego?
-do wielu rzeczy-poruszył brwiami jednoznacznie
-ale na myśli masz chyba tą jedną jedyną-podeszłam i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach.
Po chwili jego usta połączyły się z moimi znacznie mocniej. Był trochę zachłanny ale za to bardzo delikatny. Znalazł lukę między moimi wargami i delikatnie wsunął język. Odwzajemniłam to. Nasze języki toczyły że sobą walkę, podczas której nie było faworyta.Oboje oddaliśmy się chwili. Jego usta były bardzo ciepłe, wręcz gorące i bardzo miękkie. Miałam wrażenie, że w porównaniu do jego moje usta były lodowate. Moje serce biło strasznie szybko. Może nawet zbyt szybko, bo czasami odczuwałam delikatnie ukłucia, ale nie przejmowałam się nimi zbytnio. Liczyło się to, co jest teraz. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.
~Niall~
To było wspaniałe. Chciałem tego od tak dawna, ale bałem się, że ją w jakiś sposób uraże. Nie wiem czym. Może tym, że zbyt szybko posunąłbym się dalej. Ale warto było czekać. To był pocałunek, na który czekałem od dawna. Do tej pory z dziewczynami byłem tylko dla zabawy, albo przygody na jedną noc... Tak byłem taki, ale narazie nie chce jej tego mówić. Boję się, że mnie zostawi.To byłoby najgorsze, co mogłoby się stać.
Jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś takiego. Gdy oderwaliśmy się od siebie Darlene patrzyła na mnie wzrokiem przepełnionym szczęściem.
-i jak się czujesz?-zapytałem
-och wspaniałe-westchnęła
-a ta myśl, że całowałaś się właśnie ze złoczyńcą?-zaśmiałem się
-I'm in a bad romance!-zacytowała Lady Gagę i zaśmiała się.
-zdecydowałeś się mi powiedzieć?-zapytała
-jeszcze nie-zasmuciłem się-nie jestem gotowy
-nie śpiesz się ja poczekam
-jedźmy już lepiej, bo w końcu nie dojedziemy
-dobrze. To... Powiesz mi w końcu gdzie jedziemy?
-no nie wiem...
-ej! Obiecałeś, że mi powiesz
-zmieniłem zdanie
-no to nie będzie naleśnikow jak dojedziemy...
-dobra zastanowie się nad tym. Daj mi chwilę
-jak długą?
-wystarczająco długą, aby zacząć Cię łaskotać a później siłą wsadzić do samochodu-rozpocząłem realizować swój wspaniały plan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz