wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 7

-Jesteś pewny, ze chcesz, żeby tak było?
-Jestem tego pewny bardziej niż tego co zjem dziś na kolację.
-Myślisz, że mama i Jul będą cali?
-jeżeli wszystko pójdzie sprawnie to będą.Posłuchaj jutro musisz tam iść. Idź do łazienki umyj się, a ja w tym czasie zadzwonię do Louisa, żeby przyjechał i pójdziemy spać dobrze?
-Dobrze-pocałowałam go, po czym udałam się do łazienki.


~Niall~
Musiałem upewnić się, że Darlene wejdzie do łazienki. Wziąłem telefon i wybrałem numer Lou.
-hej stary mam pewną sprawę.
-Znowu chcesz się u mnie ukrywać?
-Nie. Tym razem potrzebuję Cię tutaj. Przyjedź prosze do domu mojej dziewczyny...-podał adres, dokładne dane i o co mu chodzi.
-Dobrze. Powinienem być jutro koło 10.
-Dobra czekamy. W razie czego będziecie miec mała obstawę.
-Spoko. Dobrej nocy.
-Dobranoc.

Rozłączyłem się i zobaczyłem Darlene wychodzącą z łazienki. Z jej włosów kapała woda, która po chwili spływała po jej kruchym ciałku.
Podszedłem do niej i pocałowałem w skroń.
-Załatwiłeś wszystko?
-Oczywiście królewno.
-Wiesz...Dziękuję Ci.
-Za co?
-Za wszytsko. Za to, ze się mną opiekujesz, bronisz i, że po prostu jesteś-spojrzała mi w oczy.


~Dar~
Zatapiałam się w tych pięknych oczach. Gdy był z daleka od zdenerwowania i stresu jego oczy miały barwę oceanu. Taką piękną i głęboką jak wielka głębia.
Nie umiem pływać, więc często śmieję się, że patrząc w jego oczy topię się.

-Niall...
-Tak?
-Opowiedz mi o swoich byłych dziewczynach...
-Co chcesz o nich wiedzieć?
-Jakie były ich kolory oczu, włosów ich charaktery i to, że odeszły do historii, że napewno odeszły do historii, która nigdy nie wróci.

-A więc...-zaciął się. Wiedziałam, ze zrozumiał o co mi chodziło.-Dla mnie liczysz się tylko Ty. tamte dziewczyny nic dla mnie nie znaczyły. A dzięki Tobie jestem innym człowiekiem. Ty zmieniłaś moje życie na lepsze. Gdybym miał wybierać między godziną z inną a minutą z Tobą zdecydowanie wybrałbym minutę z Tobą, bo Cię kocham.
-Kochasz mnie?
-Tak kocham i to bardzo.-oparł swoją głowę w zgłębieniu mojej szyi. Czułam jego oddech, który delikatnie otulał moje ramię.
-też Cię kocham Niall. Nawet nie wiesz jak bardzo.


~Niall~
Obawiałem się tego pytania. Moja przeszłość była jaka była, mimo to nie chciałem jej okłamywać. Opowiedziałem jej wszystko. W pierwszym momencie było widać na jej twarzy, że nie jest zadowolona. Mimo tego gdy skończyłem przytuliła się do mnie. I poczułem jak delikatnie moczy moją koszulkę.
-Ja nie chcę tego.
-Czego?
-Skończyć tak jak tamte. Nie chcę, żebyś się mną pobawił a później zostawił.
-Bawi się i zostawia zabawki a Ty nie jesteś zabawką. Nigdy mi się nie znudzisz.
Ponownie wtuliła się we mnie. Czułem na swojej klatce jej łkanie.

-Nie płacz skarbie. Nie zostawię Cię.
-Napewno?
-Napewno-chodźmy już spać, bo jutro rano Lou przyjedzie.
-Jaki on jest?
-Lou?  Hm... Inteligenty, zabawny, uroczy i chociaż, że ma 21 lat to zachowuje się jak siedmio-letnie dziecko.
-Dzecko? Przecież 21 lat to dużo. Powinien być odpowiedzialny.
-I jest. Ale czasami się zapomina i no cóż nie panuje nad sobą.
-Mam nadzieję, że mnie polubi.
-Polubi na pewno.

Leżeliśmy jeszcze 15 minut aż w końcu usłyszałem cichutkie pochrapywanie Darlene.

3 komentarze: