-Najpierw musisz mnie złapać-pokazałam chłopakowi język i zaczęłam uciekać dookoła samochodu.
-No proszę Cię. Chyba nie chcesz się zmęczyć.
-Wiesz mam 6 z wf-u więc to raczej Ty się zmęczysz.
-Ja przynajmniej nie jestem chwalipiętą-zaśmiał się Niall
Stanęłam i złapałam się pod boki.
-Czy Ty starasz się mnie właśnie obrazić?!-obużyłam się
-Ja? Nie...Nigdy...-zaczął się tłumaczyć
-Zaczynam przestawać Ci wierzyć kochaniutki
~Niall~
-Wiesz...Jak mi nie wierzysz to równie dobrze możesz wrócić do domu i zacząć się tłumaczyć gdzie byłaś tyle czasu-mrugnąłęm i uśmiechnąłem się cwaniacko
-Tłumaczenie się byłoby łatwiejsze
-Dobra wsiadaj już.
Darlene wsiadła do samochodu i zapieła pasy. Zdenerwowałem ją i o dziwo miałem z tego satysfakcję.
Odpaliłem silnik i ruszyłem z pobocza drogi.
-Ej czekać gdzie Ty jedziesz?!
-Mówiłaś, że tłumaczenie się byłoby łatwiejsze więc jedziemy do Ciebie.
-Ej czekaj co? Nie!
-Za późno.-powiedziałem i przyspieszyłem auto. Skręciłem na pola i po 10 minutach byliśmy na miejscu.
-Jakim cudem tak szybko tu przyjechaliśmy?
-Często tu bywałem. Chciałem Cię zobaczyć gdy miałem zły dzień.
Zacząłem tłumaczyć a w oczach Dar zaczął rosnąć strach. Odwróciłem się.
-Jasna cholera!
Nie zdążyłem nic więcej powiedzieć ani zrobić, bo Darlene już była w środku domu.
-Mamo!!-krzyczała płacząc jednocześnie. W końcu osunęła się na ziemię i wyszeptała:
-Mamusiu...Braciszku...
Nie mogłem patrzeć na ten moment.
Zacząłem chodzić po domu. Moje mięśnie były napięte. Tak byłem wściekły. Domyślałem się kto to był.
Znalazłem list.
-Darlene! Zobacz!-pobiegłem do niej co chwilę potykając się o porozwalane rzeczy.
-To list. Ale od kogo?-powiedziała ochrypłym od płaczu głosem.
-Od Steven'a...
-Kto to?
-Właśnie ten, o którym Ci nie chciałem powiedzieć. A już dawno powinienem!-walnąłem pięścią w ścianę.
~Darlene~
Znowu to się działo. Jego oczy zrobiły sie wyjątkowo ciemne. A na jego ciele uwidoczniły się żyły. Był zły i to bardzo.
Powoli doniosłam się z podłogi i podeszłam do niego od tyłu. Wzięłam z jego ręki list, położyłam na stołku, po czym przytuliłam się do niego jak najmocniej potrafiłam.
On odwrócił się do mnie i delikatnie pocałował moje usta.
-Przepraszam Cię kochanie...Nie chcę, żebyś przeze mnie była w niebezpieczeństwie.
-Ale nie będę, dopóki będziemy w tym razem.
-O ile będziemy w tym razem księżniczko.
-Na pewno będziemy nie mów tak-po moim policzku spłynęła jedna mała łza.-przeczytajmy może ten list.
"Droga Darlene
Mamy Twoją ukochaną mamusię i braciszka. Myślę, że chcesz ich jeszcze kiedyś zobaczyć. Jeżeli tak jest, to spotkajmy się za 2 dni o 13:00 koło starego dębu. Jeżeli Cię tam nie będzie to będziesz miała kłopoty więc lepiej przyjdź. I masz być bez Niall'a(wiemy, że się z nim spotykasz), bo jeżeli gdzieś go spotkamy to kogoś z tej dwójki możesz już nigdy nie zobaczyć. Steven. xx"
-Niall...-rozpłakałam się jak mała dziewczynka
-Ciii pójdziesz tam.
-Ale on...on.
-Napisał, że ma nie być tam mnie. Pójdziesz z Louisem.
-Kto to?
-Mój dobry znajomy.
-A jak nam coś zrobią?
-To ja wtedy zrobię coś im. Pamiętaj nigdy nie pozwolę, żeby ktokolwiek Cię skrzywdził skarbie-pocałował mnie w głowę i splutł nasze palce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz