-nie mogę uwierzyć, że mi nie powiedziałeś...
-a co miałem zrobić? Myślisz, że ja chce Cię w to wszystko pakować?!
Umilkłam. Widziałam, że w chłopaku zbiera się złość. Nie chciałam wszczynać kłótni, bo wiedziałam, że może w każdej chwili wybuchnąć.
-w co nie chcesz mnie pakować?-zapytałam z ciekawości
-w to wszystko. Powiem Ci jak będę gotowy.
Między nami zapadła głęboka cisza. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć.
-usiadz sobie wygodnie, albo połóż się z tyłu, bo przed nami jeszcze sporo drogi. Skinęłam głową w geście zgody i położyłam się na tylnich siedzeniach. Po chwili blondyn schylił się, podniósł koc i przykrył mnie nim, po czym uśmiechnął się przyjaźnie.
Leżałam z tyłu patrząc przez okno w niebo. Tam, gdzie obecnie się znajdowaliśmy było bardzo ładnie. Świeciło piękne słońce i było ciepło, ale uparcie goniła nas ogromna burzowa chmura. Uśmiechnęłam się pod nosem.
~Niall~
Jechałem powoli. Nie chciałem, żeby za bardzo trzęsłó samochodem, żeby Darlene mogła spokojnie spać. Spojrzałem w lusterko. Cały czas spala. Mogłem tak godzinami patrzeć na nią. Była śliczna we śnie, a szczególnie gdy gadała. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Wróciłem do rzeczywistości i skupiłem się na drodze. Po kilku, może kilkunastu minutach usłyszałem cichutki drżący głos:
-gdzie jedziemy?
-zobaczysz śpiąca królewno-uśmiechnąłem się i przeczesałem włosy palcami.
-nie jestem śpiącą królewną-zaczerwieniła się.
-jak dla mnie zawsze będziesz-cmoknąłem ją w policzek, a ona uśmiechnęła się delikatnie.
Jechaliśmy, a ona uważnie mi się przyglądała. Gdy spojrzałem w jej stronę szybko odwróciła głowę. Zaśmiałem się.
-czemu się śmiejesz?-zapytała
-bo myślisz, że nie widziałem...
-czego nie widziałeś?
-że mi się przyglądasz
-ja? Tobie? Nigdy-wyczułem w jej głosie ironię.
-dobra mam pomysł
-jaki?
-ja Ci powiem gdzie jedziemy a Ty przyznasz, że mi się przyglądałas.
-i tyle?
-nie. Na miejscu zrobisz mi naleśniki-poruszyłem znacząco brwiami i zaśmiałem się.
-no dobrze. Skoro to tylko tyle... Przyznaje przyglądałam Ci się.
-i to mi się podoba
-zatrzymaj na chwilę samochód-poprosiłam
jak powiedziałam tak zrobił.
-coś się stało?-zapytał z przejęciem
-coś by się stało, gdybyś mnie nie wypuścił...pękłby mi pęcherz.
Niall zaczął się śmiać, a ja pokazałam mu język. Poszłam w krzaki, żeby załatwić swoją potrzebę.
Gdy wracałam Niall nie odrywał ode mnie wzroku.
-wręcz przeciwnie-przygryzł wargę.
-nie zapędzaj się tak Romeo-zażartowałam. W tym momencie usłyszałam strzał.
-aaa Niall!-krzyknęłam.
-coś Ci jest? Jesteś ranna?
-nie nic boję się tylko.
-nie bój się jestem tu.
-Niall czy my mamy przebitą oponę?
-no mamy...-westchnął
-i jak my dojedziemy na miejsce?
-no wiesz... Jest coś takiego jak opona zapasowa-mrugnął-oni nas nie przechytrzą nie martw się.
Podszedłem do bagażnika i zajrzałem do środka. Spodziewałem się innego widoku...
-no wiesz miałem zmienić oponę co nie? A może sobie tutaj chwilę posiedzimy?
-czemu chcesz tu siedzieć? Robi się zimno...
-no bo ten... W bagażniku też mam dziurawą oponę...
-no nie żartuj...-powiedziała. W jej oczach zaczęły zbierać się łzy.
-to moja wina-powiedziała łamiącym się głosem.- gdybym nie kazała Ci się zatrzymać byłoby w porządku. Zaczął padać deszcz.
-o widzisz to przeze mnie.
-nie przez Ciebie to niebo płacze nade mną nie nad tobą-powiedziałem i wsiadłem do auta i pokazałem dziewczynie gestem, żeby zrobiła to samo.
Wsiadła i wtuliła się we mnie. Płakała a ja w sumie nic nie mogłem zrobić. Jedyne co było dane nam zrobić to czekać.
super!!! czekam z niecierpliwością na kolejny ;)
OdpowiedzUsuń